Connect with us

aktualności

Kolejna czwarta porażka z rzędu Iny Goleniów

Dodane

w

Relację z dzisiejszego meczu zacznę nietypowo. W związku z tym, że to kolejna porażka, na grę naszej drużyny trzeba spojrzeć, jak się wydaje, z szerszej perspektywy. Generalne odczucia kibiców są jednoznaczne. Gra Iny wygląda słabo na tle wielu drużyn z IV ligi. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. W ostatnim wywiadzie z trenerem Bernachem usłyszeliśmy, i to nie jest żadne odkrycie, że na dziś kadra pierwszego zespołu nie jest tygrysem tej ligi, że Biało-Zieloni nie zawojują jej i będą się bronić przed spadkiem. Poziom ligi jest coraz wyższy. Przynajmniej połowa zespołów w swoich kadrach mają zawodników reprezentujących wcześniej poziom trzecio, a czasem nawet drugo-ligowy. To zawodnicy, którzy wcześniej reprezentowali takie kluby jak Kotwica Kołobrzeg, Vineta Wolin, czy choćby Wybrzeże Rewalskie. Nie oszukujmy się ta „armia zaciężna” po prostu kosztuje. Tam zawodnicy są na kontraktach. Dostają często 5-7 tysięcy na miesiąc, a ligowe „gwiazdy” słyszałem, że mogą zarabiać nawet po kilkanaście tysięcy złoty. A u nas? Ina to drużyna w pełni amatorska. Jest oczywiście kilku bardzo dobrych zawodników, ale nie oszukujmy się, jedyną, bardzo ważną motywacją jest dla zawodników gra z godłem Iny na koszulce. Poziom obecnej IV ligi jak już pisałem, jest coraz wyższy, a różnica poziomu między nią a okręgówką jak mówią sami zawodnicy jest bardzo duża.
Jak są złe wyniki drużyna jest krytykowana, to oczywiste. Podnoszą się glosy, że może prowadzenie 3 drużyn w rozgrywkach A-klasy, Klasy Okręgowej i IV ligi to za duże organizacyjne wyzwanie dla naszego klubu. Przez co cierpi pierwszy, ten najważniejszy zespół, który jest wizytówką miasta. W dłuższej perspektywie to może się okazać dobra strategia. W krótkiej wiadomo, oczekuje się wyniku sportowego. Transfery jakościowych zawodników wydają się koniecznością. Jak mawiał kiedyś trener kadry olimpijskiej, Janusz Wójcik – kasa Misiu, kasa. Może po prostu nie stać Goleniowa w obecnej chwili na IV ligę?

Dzisiejszy mecz rozpoczął się bardzo dziwnie. W 8 i 13 minucie bliźniaczo podobne sytuacje. Podania z rogu i strzały głową naszych przeciwników zadecydowały, że po kwadransie gry Ina przegrywała 0 : 2. Klika minut później zawodnicy Orła idą można powiedzieć za ciosem, ich zawodnik w sytuacji sam na sam nie dał żadnych szans naszemu młodemu bramkarzowi (Gorzka debiutował dzisiaj na poziomie IV ligi) i przegrywamy już 0 : 3. Po 2 minutach Przybylski zalicza trafienie na 1 : 3 strzałem „pod ladę” z bliskiej odległości. I kiedy wydawało się, że wracamy – Ina wyprowadza naprawdę kilka ładnych akcji – kolejny cios. Nieodpowiedzialne zachowanie naszego obrońcy w polu karnym. Wałcz dostaje jedenastkę, którą pewne wykorzystuje. Na przerwę schodzimy przegrywając różnicą 3 bramek jest 1 : 4.
Po zmianie stron trener Bernach wprowadza na plac braci Mojsiewiczów oraz Piotra Winogrodzkiego. Ina wyraźnie lepiej zaczyna tę połowę i zdobywa optyczna przewagę. Przeprowadza kilka groźnych akcji, niestety bez powodzenia. W 72 minucie tracimy kolejną bramkę po stałym fragmencie gry, to już czwarty raz w tym meczu, jak? Nie uwierzycie, zawodnik z Wałcza strzela ją główką po dośrodkowaniu z kornera. Jeszcze w końcówce rozmiary wysokiej porażki zmniejsza Daniel Mojsiewicz po…. dośrodkowaniu z rogu strzela z bliska do bramki. Przegrywamy mecz 2 : 5. Orzeł Wałcz to była drużyna w naszym zasięgu, niestety to czwarta porażka z rzędu. Następny mecz nasza drużyna zagra za tydzień, 2 listopada na wyjeździe z drużyną Dęba w Dębnie.
Darek Religa

Kliknij aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

radionaszgoleniow.com.pl