Bez kategorii
Drużyna Iny Goleniów kontynuuje niechlubną serię – przegrała dzisiaj z Błękitnymi II Stagard 1 : 5
To był ostatni mecz rundy jesiennej Iny Goleniów. Został rozegrany na bocznym Euroboisku. Graliśmy u siebie z drugą drużyną Błękitnych Stargard. Wszyscy wiemy w jak trudnym momencie jest nasz zespół. Liczyliśmy, że może dzisiaj nastąpi przełamanie. I prawdę mówiąc, gdyby biało-zieloni cały mecz z dzisiejszym przeciwnikiem grali tak jak między 55 a 80 minutą. To tak by się stało. W tym czasie stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji, co pozwoliłoby przynajmniej na zmniejszenie rozmiarów porażki. Ale po kolei…. Rozpoczęło się pechowo. Ina straciła kuriozalną bramkę już w 11 minucie, nasz obrońca wybijając piłkę w polu karnym nabił nadbiegającego zawodnika gości, a piłka wpadła tuż przy słupku bramki. Adrian Henger mógł tylko bezradnie patrzeć jak piła wpada do siatki. W 21 minucie zawodnik Błękitnych dostaje podanie na wolne pole, wychodzi sam na sam i płaskim strzałem umieszcza piłę w siatce. Kilka minut później tracimy trzecią bramkę z karnego po faulu naszego zawodnika na przyjezdnym. W końcówce pierwszej połowy tracimy, niestety czwartą bramkę. Tym razem po świetnie bitym kornerze, zawodnik ze Stargardu trafia z wysokiego wyskoku idealnie. Henger wyciąga po raz czwarty piłkę z siatki. Skalę dominacji w tej połowie niech odda fakt, że zawodnicy Iny nie oddali na bramkę rywali chyba żadnego strzału.
Po przerwie widać było od początku, że nasi zawodnicy za wszelką cenę chcieli pozostawić po tym meczu dobre wrażenie. Może nie było tak, że sunął atak za atakiem, ale wyraźnie zaczęliśmy dominować. W tym czasie, gdzieś około 55 minuty, wydaje się, kontrowersyjna decyzja sędziego. Zawodnik gości fauluje Banachewicza wychodzącego w zasadzie już na wolne pole. Dostaje tylko żółty kartonik, a mógł przynajmniej według wielu obserwujących mecz kibiców dostać czerwoną i osłabić drużynę Błękitnych. Kto wie jak wtedy potoczyłyby sie losy meczu. Byłą zresztą jeszcze sytuacja z ręką w polu karnym u naszego rywala, której również sędzia nie zauważył. Doczekaliśmy się, w 63 minucie karnego po faulu, na bramkę zamienił Banachewicz. Od tej chwili naprawdę mieliśmy kilka dobrych okazji. Przynajmniej dwukrotnie strzelał Banachewicz, dochodziliśmy do sytuacji, a bramkę strzelili…… goście. Znowu po rogu bitym z lewej strony najwyżej wyskoczył zawodnik Błękitnych i ustalił wynik meczu. Przegrywamy 1 : 5. Z dziennikarskiego obowiązku napiszę, że to jest 8 porażka z rzędu. Ostatni mecz, który Ina nie przegrała to ten u siebie, jeszcze we wrześniu z Mechanikiem Bobolice, wówczas spotkanie zakończyło się remisem 3 : 3.
Przed nami przerwa. Na IV-ligowe boiska wrócimy na wiosnę. To dobry moment na przemyślenia. Cały czas tli się nadzieja, że Ina uniknie spadku w tym sezonie, choć nie ukrywajmy, będzie o to bardzo trudno. Zajmujemy ostatnie miejsce w tabeli, z marnym dorobkiem 8 punktów. Mimo wszystko… wiadomo, nadzieja umiera ostatnia, jeśli wrócą zawodnicy obecnie kontuzjowani i ci, z których trener Mariusz Bernach nie mógł skorzystać to kto wie. O utrzymanie będzie tym bardziej trudno, że z regulaminu ZZPN wynika, że 4 drużyny spadają w sezonie 25/25 do ligi okręgowej.
Darek Religa








